Blog > Komentarze do wpisu

W błędnym kole autoanaliz - Doris Lessing: "Lato przed zmierzchem"

Zimowo-wiosenne przesilenie położyło się cieniem także na moim czytaniu. Słowa straciły smak i moc przyciągania, a biblioteczka wydała się miejscem nad wyraz ponurym i przytłaczającym. Książkowy chaos. Rozpoczęte i porzucone akapity, żaden nie zdolny do przyciągnięcia uwagi na dłuższą chwilę.

Spróbowałam zatem sięgnąć po audiobook i dokończyłam słuchanie powieści Doris Lessing pt. "Lato przed zmierzchem", która tkwiła gdzieś z tyłu mojej głowy niczym niedomknięta figura. Kate Brown, główną bohaterkę powieści, poznałam w nader prozaicznych okolicznościach. Kiedy ja oddawałam się prasowaniu nieskończonego zbioru ubrań (tak, tak, przesadzam, chociaż w tamtym momencie takim się wydawał;)), ona stanęła na progu życiowej zmiany.

Rozpoczynało się lato, rodzina rozjechała się w swoich sprawach, a Kate przyjęła propozycję dobrze płatnej pracy w charakterze tłumaczki konferencyjnej, opuszczając ramy bezpiecznego życia, nakreślone przez ówczesne społeczeństwo (szacuję, że z lat 60-tych XX-go wieku). Nie musiała już być jedynie żoną, matką i panią domu, skupioną na zaspokajaniu potrzeb innych ludzi. Otwierała się przed nią nowa przestrzeń... Tylko czym ją wypełnić, kiedy nie wie się, czego naprawdę się chce?

Kate Brown podróżuje, nawiązuje romans, w którym z trudem można byłoby doszukiwać się krzty namiętności, zmienia kolejne miejsca pobytu... i cały czas poddaje się wewnętrznej analizie. Myśli, myśli, myśli... Czułam, że przeczołguję się przez jej wewnętrzny świat i że to czołganie niekoniecznie prowadzi do jakiegoś celu.

Szczerze, nie bardzo wierzę w efektywność samotnego poszukiwania siebie na drodze intelektualnej analizy. Bez ludzkiego ciepła, bez miłości, bez słuchania głosu serca, można cały świat przemierzyć, a i tak pozostanie się istotą uwięzioną w puszce własnych myśli.

A kto chciałby się w puszce zamykać, zwłaszcza kiedy świat się zazielenił? ;) Ja dziękuję i z ulgą opuszczam powieściowy mikrokosmos "Lata przed zmierzchem".

 

 

piątek, 03 maja 2013, roug-ette

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: