Blog > Komentarze do wpisu

Rozważania nad gadającym kubkiem

 Użalić mi się dzisiaj trzeba. Nad tym, że ludzka wolność ma swoje granice i że wciąż trzeba się układać z różnymi uwarunkowaniami. Twardy realizm wymaga nieraz uczestniczenia w sytuacjach, których wolelibyśmy uniknąć.

Kiedy przebywamy w towarzystwie osób, w których wnętrzu trwa nieustająca zima, to nawet w majowej aurze możemy poczuć się zmrożeni, a i pokłuci nielekko. Wiosenny człowiek działa na Zimowego jak płachta na byka. Radość Wiosennego nieuchronnie konfrontuje go z jego własną kondycją, a Zimowy za prawdą nie przepada. Zatem zamiast przyjrzeć się własnemu ogródkowi i pod stertami śniegu śladów jakiejś roślinności poszukać, raczej będzie skłonny zrobić podkop w ogrodzeniu Wiosennego, wtargnąć tam i co nieco podeptać. I tak jego filozofia: "nie mam ja, to i inny mieć nie będzie" zostaje w czyn wcielona. Co za ulga, dla Zimowego rzecz jasna.

A co z Wiosennym? Skąd może zaczerpnąć pokrzepienie, jeśli zawędruje na zimowe pustkowie?

Ze mną było tak. W poczuciu udręczenia, przestałam patrzeć na otaczające twarze (nie, nie jestem mizantropką, ale także nie masochistką) i gapiłam się na swój kubek. Chociaż pijam w nim kawę od kilku lat, po raz pierwszy dostrzegłam na nim maleńki niebieski napis:

Beautiful flowers are shaking in the spring breeze.

To urocze zdanie podziałało na mnie odtruwająco. O czym powiedział mi kubek? Przypomniał, że są inni Wiosenni na świecie i mają dalekosiężne wpływy, zwłaszcza jeśli swoje wrażenia utrwalają w słowach. Zimowi pewnie by powiedzieli, że to nie ma znaczenia, że to tylko wytwór jakiejś chińskiej fabryki. I że w ogóle chińszczyzna nas zalewa... Ale kto by ich słuchał?

 

wtorek, 21 maja 2013, roug-ette
Tagi: REFLEKSY

Polecane wpisy

  • Viktor Frankl o książkach

    Refleksyjnie mi dzisiaj: Wrzuceni w skafander psychofizyczności, w świat, w życie - idziemy. Często w towarzystwie innych, ale ostatecznie - sami. Mniej ważne

  • Ja nie chcę spać

    Komentarz u schyłku wieczoru: Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać, chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba, białozielone obłoki zbierać, nie chcę nic więcej

  • Łagodnie

    Oto jest. Zapach wiosny w powietrzu. Pierwszy powiew łagodności...

  • matka nikt

    ktoś mówi że to przecież izyda ta miriam a ktoś inny że raczej to kannon ta izyda ale że może też być że żywia ta kannon a wtedy kwietna majowo kapliczka przy d

  • trzy razy i raz o ...

    (m)ewa na szpitalnym łóżku siedziała i machała rękami kiedyś była mewą a może ewą rzucili jej okruchy chleba na plażę na archipelagu wysp kokosowych chciała wię

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: