Blog > Komentarze do wpisu

"Sekretny język kwiatów"

Witajcie.

Początek roku, dobry czas na zmaterializowanie pomysłu, który już od dawana za mną chodzi, czyli na wykreowanie kawałka własnej przestrzeni w wielkiej sieci. Przede wszystkim zamierzam dzielić się w niej wrażeniami z książek, które pochłonęłam, którymi się delektowałam lub z którymi się zmagałam... . Zatem niech to będą "zapiski z żywota czytelniczki plus..." . Czy i o co je wzbogacę, czas pokaże...

A dzisiaj zakończyłam lekturę "Sekretnego języka kwiatów" Vanessy Diffenbaugh. Kupiłam ją w letniej promocji i odstawiłam na półkę. Czasem po nią sięgałam, ale kończyło się na dotykaniu przyjemnie tłoczonej okładki. Ostatnio, zmęczona brnięciem przez opasłą biografię Goi (którą uroczyście obiecuję zwrócić do biblioteki niedoczytaną), uznałam, że czas na coś lżejszego - "Sekretny język kwiatów".

Poznałam historię Victorii, dziewczyny z charakterem pobrużdżonym doświadczeniami z dzieciństwa, która po opuszczeniu domu dziecka podejmuje swoje samodzielne, dorosłe życie... . Towarzyszyłam bohaterce w jej zmaganiach z sympatią, współczuciem, zaciekawieniem... aż z tyłu głowy przemówił głos rozsądku: "to nie realne", "zbyt uproszczone i polukrowane trochę". "Pewnie tak jest, ale czy literatura musi zawsze być głęboka i do bólu realistyczna? Mogę ją potraktować trochę jak baśń" - odpowiedziałam, przymrużyłam oko i poddałam się opowieści. Bo opowieść, pomimo wielu dramatycznych i bolesnych sytuacji, uwodzi – pięknem kwiatów i winnicy, bezinteresowną dobrocią spotkanych przez Victorię ludzi i miłością, która nawiązując do powieściowej symboliki, jest jak mech, zdolny do spontanicznego wzrostu pomimo braku korzeni.

Takiemu książkowemu uwodzeniu mówię tak. Zwłaszcza, gdy wokół zima. I kolejny długi weekend ma się zdecydowanie ku końcowi. Bezwzględnie wykorzystam go do ostatniej minuty...:)

Dobrej Nocy, niech Wam się przyśnią kolorowe ogrody...

 Ps. Szacunek dla Autorki za to, że w swoim pisaniu odnosi się do tematów znanych z własnego doświadczenia ("pracowała z młodzieżą z biednych środowisk" – jak wieść na okładce niesie).

wtorek, 01 stycznia 2013, roug-ette

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
mademoisellea
2013/01/01 23:52:11
Przepiękna Amelia... Uwielbiam ten film i jak na pierwszą notkę, to robi się tutaj niesamowicie przytulnie. :-)
-
2013/01/02 16:33:33
To miło, że tu zajrzałaś. Dzięki i zapraszam... :)